kamelcia@krab:/home/users/kamelia
Plik   Edycja   Widok   Terminal   Zakładki   Pomoc

Religia nauki


Po rozległym terenie rozprzestrzeniają się specyficzne dźwięki. Odgłosy potężnych istot, kroki stawiane przez wielkie stopy. Ziemia nieco się przy tym trzęsąca, a na niej piękna zieleń z górami w tle. Na pierwszym planie stado dinozaurów przemierzające te obszary za pożywieniem. Po prawej stronie widoczne zwierzęta zatrzymujące się, by zażyć łyk wody ze strumienia odchodzącego od rzeki płynącej z terenów górzystych. Przy zaroślach cyprysów, pyskami zakończonymi dziobami, pochłaniają aromatyczne gałązki. Kora i gałęzie z liśćmi są już połknięte przez paszcze tych prawie kilkutonowych kolosów o olbrzymich głowach. Dostrzegam pterozaura przelatującego nad jedzącymi triceratopsami. Kieruje się w stronę morza, zapewne na połów ryb. Nagle dobiega do mnie bolesny ryk jednego z dinozaurów. Nie wyglądał jednak na maleństwo karmione częściowo przeżutym jedzeniem przez swoją matkę. Choć większy, to nadal z niego niedoświadczony młokos, poszukujący drogi powrotnej. Dzięki dźwiękom odnalazł swoich pobratymców.


Skąd to wszystko wiem, skoro uważa się, że nie było jeszcze wtedy ludzi, którzy mogliby to wydarzenie opisać? Wiem to dzięki pewnym ludziom i własnej wyobraźni. Tymi ludźmi są poszukiwacze skamieniałości, paleontolodzy badający kości i autorzy pewnych książek.

Gorące dni są nieco dłuższe. Temperatura otoczenia przewyższa temperaturę ciała człowieka. Żadnego drzewa ratującego przed słońcem. Praca nie jest łatwa. Trzeba się do niej przyzwyczaić. Żmudne czynności nie są dla każdego. Do tego piach, pył i pot – mieszanina barwiąca skórę na kolor brunatny. Tak od poniedziałku do soboty. W ostatni dzień tygodnia można wybrać się do najbliższego miasteczka, żeby wziąć oczekiwaną kąpiel i zmrużyć oczy w upragnionym łóżku, pod przewiewną kołderką. To nagroda za inne noce spędzone w namiotach nieopodal wykopalisk.



Przez działanie powietrza skamieliny właśnie wykopane szybko utracą wilgoć, przez co zaczną się rozpadać, dlatego też trzeba pokrywać je przygotowanym do tego gipsem. Nakłada się go na odkrycie zaraz po oddzieleniu znaleziska od skały. Wilgotne chusteczki lub ręczniki kuchenne i paski grubego lnu namoczonego w gipsie służą do pokrycia skamielin.



Od używania taśm pomiarowych i GPS'u, precyzyjnego zaznaczania miejsc, przez ciężki sprzęt i młoty, po identyfikację skamielin. Choć zasadniczym zamierzeniem wszelkich wykopalisk pozostaje wydobycie skamieniałości i należyte ich zabezpieczenie do przetransportowania w celach laboratoryjnych, to jednak paleontolodzy nie odmawiają sobie przyjemności, jaką niewątpliwie jest dokładne obejrzenie kości od razu, w miejscu ich odkrycia. W laboratorium w ruch pójdzie małe dłuto, pędzelki i substancje ochronne. Potem geolodzy będą ustalać pochodzenie skał, co pomoże w określeniu wieku ukrytych w nich kości. Na końcu pozostanie jeszcze kompletowanie szkieletu, aby udostępnić go oglądającym.





Nietypowe znaleziska


Co zrobiłaby grupa, gdyby w pełni ludzką skamieniałość odkryła w osadach datowanych na ok. 2 mln lat? Co zrobiliby dzisiejsi naukowcy i my sami?


Niegdyś ludzie uważali, że Ziemia została stworzona wraz z już wszystkimi formami życia. Jeżeli człowiek nie został stworzony od razu, to niedługo potem. Co znaczy „niedługo”, trudno powiedzieć. Oznaczałoby to, że ludzie mogli żyć w czasach dinozaurów. Wraz z odkrywaniem szczątków, myśli te stawały się odleglejsze od rzeczywistości, zwłaszcza w świetle naukowym. Większość naszej planety to materia nieożywiona, więc jak w ogóle mogło powstać życie? Według lwiej części uczonych przez przypadkowe reakcje chemiczne. Do tego formy musiały się jeszcze połączyć, tworząc komórki, a te nauczyły się stosować energię do swoich celów. Pierwszymi organizmami były te przypominające bakterie. „Żywiły się” substancjami rozpuszczonymi w wodzie. Ponieważ razem ze wzrostem ich liczby wyczerpywały się ich zasoby, zaczęła się, według wielu ludzi, walka a wraz z nią ewolucja. Według nich pierwszą oznaką ewolucji było właśnie wykształcenie przez pewne bakterie zdolności pobierania energii ze słońca. Przyjmuje się, że początki fotosyntezy miały miejsce ok. 3 mld lat temu. Doprowadziło to do uwalnianego tlenu i bardziej skomplikowanych form życia. Fauna ediakańska, Trylobity, Łodzikowce, Denkowce, zwierzęta z Dewonu, Karbonu, potem Perm oraz era gadów prowadząca do pierwszych dinozaurów, a na końcu ssaki i człowiek. Wydaje się, że powstanie Ziemi to cud, a początek życia - jeszcze większy. Powstanie istot człowieczych to już olbrzymi cud. Czy jednak wiedząc, że wszechświat jest ogromny i mogą na nim istnieć podobne planety, uznamy życie na Ziemi za cud? Jeśli nie, to czy człowiek na nich byłby takim cudem? Jeżeli nadal nie, to pamiętajmy, że naukowcy wierzą tylko w to, co widzą. Skoro pewnikiem jest jedynie życie na tej kuli ziemskiej, to powinien to być dla nich wielki cud. Dla wielu jednak nim nie jest. Za to biorą pod uwagę, że jest możliwe życie w innych rejonach wszechświata. W końcu takich przypadków może być więcej.


Czyż nie jest tak, że pochodzenie naszego gatunku powinno badać się najdokładniej, gdyż chodzi tu o odpowiedzi na nasze odwieczne pytania? Dzisiaj sądzi się, że naukowcy nie mają wątpliwości w kwestii prehistorii człowieka. Wedle zarówno ich przekonań, jak i „nowoczesnych” ludzi, tak jak inni mieszkańcy tego świata, powstaliśmy dzięki ewolucji, a żyjącymi krewniakami istot ludzkich są małpy człekokształtne, natomiast przodkami byli hominidy, które to dopiero około 5 mln lat temu usamodzielniły się od rodowych małp. Dawniej eksperci uważali, że linie ludzi i małp rozdzieliły się ok. 20 mln lat temu. Współcześnie uznaje się, że rozdzielenie małp z hominidami nastąpiło o wiele później. Czy słusznie? Według akceptowanych badań jest to racjonalne podejście do tego tematu. Co jednak, jeśli od samego początku naukowcy zarażeni ewolucjonizmem nie przyjmują innych dowodów za fakty? Gdyby je uznali, teoria Darwina upadłaby tak szybko, jak się pojawiła. Ciężko byłoby wysunąć inną, a świat nauki potrzebuje teorie, by dążyć do ich potwierdzenia lub obalenia. Inaczej niektórzy naukowcy nie byliby w stanie działać, a szkoda. Teorię obala się dopiero wtedy, gdy jest możliwa inna. Obecnie naukowcy nie mają innej teorii, która mogłaby konkurować z darwinowską, a religia jest dla nich żadnym dowodem. Nawet gdyby wykopaliska udowodniły, że człowiek żył w erze dinozaurów, nie świadczyłoby to o jego stworzeniu przez Boga. Brak innego pomysłu przyczynia się do akceptowania przyjętych poglądów. Pojawienie się przypadków obalających to w co wierzymy, miało już miejsce, a mimo tego kwestionowano je i zapomniano o nich, by nie rujnować wcześniej przyjętego światopoglądu. Mowa tutaj o wierze w teorię Darwina. Zatem trudno tu o pojawienie się nowej teorii. Nieodparta presja tkwienia w tej wierze dotyczy zwolenników ewolucjonizmu od samego początku. Powiedzmy szczerze, wielu zwykłych ludzi jest za teorią Darwina tylko dlatego, że nie ma innej, „godnej” naukowca. Gdy dodać pewne motywacje i uprzedzenia ludzi nauki, to wychodzi nam z tego nie sceptycyzm, lecz daleko idąca szkoda dla ludzkości. Nie przesuwając się we właściwy sposób, nie hamując tam gdzie trzeba, by się lepiej przyjrzeć, usuwając to, co nie pasuje na dane czasy, kiedyś będziemy musieli się znacznie cofnąć lub, co gorsza, nigdy nie poznamy prawdy. Najgorsze w tym jest przekonanie wielu badaczy o swoim obiektywizmie, braku stronniczości. Okazuje się bowiem, że nie jest ważne, co dany człowiek odkrył, lecz czy znalazł coś, co zasługuje na pokazanie innym, rzecz jasna, osobom wierzącym w dotychczas przedstawioną ewolucję. Thomas Lee czy Holmes, Calvert bądź Desnoyers czy Mortiiiet, Leakey czy Tuttle, Capellini czy Sir John Evans? Czy nie jest zadziwiającym faktem, że mimo „darwinistycznej propagandy” wielu poważnych naukowców z XIX wieku i początków XX w. niezależnie od siebie, po wielokroć oznajmiało, iż znaki na np. kościach z formacji geologicznych datowanych na miocen i pliocen lub wczesny plejstocen wykazują działanie człowieka? Czy ci wszyscy naukowcy mylili się, a może chorowali na choroby psychiczne? Trudno było im być „odmieńcami” wśród ludzi będących za Darwinem. Możliwe, że natura jeszcze utrzymuje dowody ludzi żyjących w odleglejszych czasach, niż przypuszczają to dzisiejsi naukowcy wychowani na teorii darwinistycznej. Tylko czy osobowości naukowców „ewoluują” na wyższy stopień, pozwalając sobie na otwartość umysłu? Jak na razie nikt już nie poszukuje prawdy, a jedynie faktów potwierdzających darwinizm. Jeśli ponownie zostaną odkryte skamieniałości przeczące tej tezie, a naukowcy znowu przejdą obok tego, faworyzując tylko jeden słuszny pogląd, możemy być pewni, że na własne życzenie nie jesteśmy gotowi poznać prehistorię. Obawiam się jednak, że tak się stanie, gdyż człowiek zbyt szybko przywiązuje się do stołków i prestiżu, a rzadko kto ryzykuje swoje dobro dla dobra ogółu. W tym my – ludzie pozostajemy niezmienni przez wieki. Wykorzystujemy znajomości i wpływy dla własnych korzyści i zatuszowania wielu spraw. Może po prostu nie chcemy znać swojej historii? Być może dlatego pewne pytania zostaną bez odpowiedzi. W końcu może jedynie one nie miną?


Dotychczas te „anomalie”, jakimi były odkrycia niepasujące do powszechnie przyjętych założeń, oceniali naukowcy z darwinistycznym spojrzeniem w przeszłość. Już pod koniec XIX wieku Holmes ocenił swoim światopoglądem: „Gdyby profesor Whitney docenił w pełni historię ewolucji człowieka...”. Wielu nie zgadza się z pewnymi datami tylko dlatego, że wyklucza je dominująca opinia, czyli teoria, a nie fakt.


W pierwszych latach darwinizmu nie było żadnej obowiązującej teorii. Nie było monopolu. Monopolem był jedynie osłabiony już Kościół. To wówczas opisywano wiele odkryć, które przez propagandę zostały zepchnięte z pola widzenia naukowców. Później już było im coraz trudniej przedostać się do prasy, a wśród naukowców byli traktowani jak heretycy. Czym zatem różnią się władze naukowe od kościelnych? Typowo ludzkie jest odebrać jednym, by samemu otrzymać. A gdzie tu umiarkowanie i dochodzenie do prawdy poprzez jej umiłowanie? Czy nie na tym powinno zależeć zarówno wierzącym w Boga, jak i w naukę? Dużo już straciliśmy, a to ile jeszcze utracimy okazji, zależy wyłącznie od naszego nastawienia do świata, ludzi i nas samych.



postscriptum

Nie zdziwiłabym się, jakby prawda leżała między religią a teraźniejszą nauką.

57 komentarzy
Wcześniejsze wpisy
(12:20)  (kamelcia)  (win/1)
  • mój status: Niedostępny
  • mój opis: